[quote="Yakuza"]Jestem posiadaczem OSDRICH T1 - cena jaka zapłaciłem to 1600zł . Konstrukcja dosyc wytrzymała choc nie bez wad. Po ktoryms tam locie upadku gniazdo ładowania w padło do srodka wyłamujac malutki kawałek plastiku do ktorego była przykręcona.Wczesniej jednak od wibracji odkreciły sie nakretki mocujace włacznik i gniazdo ładowania. Zgubiłem swiatełko odblaskowe i raz na tydzien musze dokrecać podnóżki bo sruby albo się wyrabiaja od zamykania i otwierania pedałów albo znowu od wszcząsów sie rozkręcają. Predkosc podawana przez sprzedawce to 20km/h a faktyczna to 15km/h po czym przy 16km/h nastepuje odciecie i bliskie spotkanie z podłożem -- bezpieczne to 13km/h. Zasieg deklarowany to do 40km a realny przy mojej wadze 88kg to max 25km -- 22km osiaga zawsze. Czas łądowania 3h. Bateria nie wybuchła nawet wtedy gdy mono spadło z 8 dosc wysokich schodow betonowych. Ogólnie jestem zadowolony ale brakuje mi szybkosci, czasami mam wrażenie ze stoje w miejscu zwłaszcza jak jadę w takim terenie gdzie nie ma żadnych budynków. W miescie prędkosc prawie ze zadowalająca[/quote]
Dzięki za info. Przynajmniej ten T1 wygląda bardzo oryginalnie - podoba mi się. A z tym, że brak Ci prędkości to niestety mają to samo ludzie nawet na Gotwayu MSuper jadąc ponad 40 km/h

Na początek jak jeździłem na moim E+ to wrażenie było jakbym leciał - niesamowite przyspieszenie w porównaniu do chodzenia czy roweru. Po przyzwyczajeniu się już nie robi takiego wrażenia, służy głównie jako środek transportu codziennego, jak też na wycieczki dla relaksu

Fajnie jest przyspieszać, ale też czuć braki prędkości. Najlepiej jednak widać jak szybko jedziemy kiedy mijamy innych ludzi, rowery itp. - wtedy na zasadzie kontrastu widać, że jest dużo szybciej

Co do tego wyrabiania się śrub to ciekawa sprawa. Ninebot stosuje magnesy do trzymania pedałów w pozycji zamkniętej, więc problemu nie ma.
[quote="graza"]Ja nudzę się i na Ninebocie

Szczególnie na pięknych, wyasfaltowanych i szerokich ścieżkach rowerowych, gdzie jedyną przeszkodą, o której myślisz jest irytująco częste, upominające odchylanie pedałów. Fakt - niezwykle łagodne, prawie czułe jak matczyne 'nu, nu bobasku', ale ponieważ już nauczyłam się nie spierać się z nim, więc grzecznie zwalniam i dalej wyję z nudów. Do czasu jakiejś niespodziewajki na drodze /lub szalonego rowerzysty/ oczywiście, bo ścieżki idealne nie istnieją

No ale że wpis trochę nie w temacie więc już kończę.

[/quote]
My tutaj na forum nie mamy jakichś regulaminów typu "off-topic zabrioniony" - można śmiało pisać o wszystkim.
Kółka to nowa rzecz w Polsce i dużo osób chętnie poczyta wszelkie informacje o codziennym używaniu elektrycznych monocykli

Na drogach rowerowych się świetnie jeździ, ale wrażenie jest jak na autostradzie - za mało zmian widoków, przez co "stoi się w miejscu". Z kolei normalne chodniki, wymijanie ludzi i rowerzystów - to jest to, co lubię. Wtedy czuję jak zwrotny jest Ninebot i jak szybko można dotrzeć do celu w mieście.